Remisem 1-1 zakończyła się sobotnia wyprawa Legii do Gliwic. Gracze Marka Papszuna prowadzili przez zdecydowaną większą część spotkania po golu Łukasza Zjawińskiego. Do remisu doprowadził w doliczonym czasie gry Leandro Sanca. Mecz zakończył się zdecydowanie później niż planowo z powodu prowadzonej na trybunie reanimacji jednego z kibiców.
Już w 2. minucie gry blisko było gola dla Legii, kiedy po sporym zamieszaniu w polu karnym gospodarze wybijali piłkę z linii bramkowej. To był dobry prognostyk na dalszą część meczu. Na odpowiedź Piasta nie trzeba było jednak długo czekać. Już kilka chwil potem Leandro Sanca przedarł się lewą stroną, wpadł w szesnastkę i oddał strzał, z którym dobrze poradził sobie Otto Hindrich. Mecz od początku był bardzo intensywny, co mogło podobać się kibicom.
W 6. minucie mogło być 1-0 dla gości. Michal Ševčík wypatrzył Rafała Adamskiego, a ten chciał płaskim uderzeniem zaskoczyć bramkarza z Gliwic. Domen Gril był jednak dobrze ustawiony i nie dał się pokonać. Za moment legioniści dopięli już jednak swego, a na listę strzelców wpisał się Łukasz Zjawiński. Rafał Augustyniak znakomicie dorzucił piłkę z autu do napastnika "Wojskowych", a ten głową zaskoczył bramkarza. Gril popełnił jednak wyraźny błąd i wydawało się, że mógł zachować się przy tym strzale zdecydowanie lepiej.
Po stracie gola Piast starał się nieco śmielej ruszyć do przodu. W 14. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jakub Czerwiński zgrał piłkę do Eltona Fikaja, którego uderzenie zostało zablokowane. Kilka minut później groźnie zapowiadała się również indywidualna akcja Hugo Vallejo. Hiszpan przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów i wpadł w pole karne Legii, ale został zatrzymany jeszcze przed oddaniem strzału.
Z czasem tempo spotkania nieco spadło, a żadna ze stron przez dłuższą chwilę nie była w stanie stworzyć sobie dogodnej sytuacji. W 27. minucie blisko otworzenia drogi do bramki kolegom był Ševčík, który posłał świetne prostopadłe podanie między obrońcami. Nikt z legionistów nie zdołał jednak do niego dojść. Chwilę później "Wojskowi" krótko rozegrali rzut wolny, Wszołek płasko dograł w pole karne, lecz po zamieszaniu piłka ostatecznie znalazła się w rękach Grila.
Po upływie pół godziny tempo spotkania wyraźnie spadło. Piast częściej utrzymywał się przy piłce i próbował cierpliwie budować swoje akcje, jednak niewiele z tego wynikało. Legia nie forsowała już tempa tak mocno jak na początku meczu, pilnując przede wszystkim prowadzenia i szukając okazji do szybszego wyjścia po odbiorze. Gospodarze mieli przewagę w posiadaniu piłki, ale nie potrafili przełożyć jej na poważniejsze zagrożenie pod bramką Hindricha. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie i legioniści zeszli do szatni z jednobramkową przewagą.

Druga połowa, podobnie jak pierwsza, zaczęła się od zdecydowanych ataków Legii. W 49. minucie Augustyniak dograł do Zjawińskiego, który obsłużył podaniem Adamskiego. Napastnik nie zdołał jednak trafić w piłkę. Ratować akcję starał się jeszcze Paweł Wszołek, lecz jego strzał wylądował tylko w bocznej siatce.
Zaraz potem prowadzenie powinien podwyższyć Ševčík. Pomocnik dopadł do bezpańskiej piłki, zwiódł obrońców i uderzył na bramkę, lecz tym razem znakomicie interweniował Gril. Golkiper Piasta zrehabilitował się tym samym za błąd przy golu z pierwszej połowy. Chwilę później gospodarze odpowiedzieli szybką kontrą. W dogodnej sytuacji znalazł się Samuel Ntamack, ale jego strzał został w ostatniej chwili zablokowany. Z czasem inicjatywę coraz mocniej przejmował Piast. W 60. minucie w polu karnym Legii zrobiło się bardzo gorąco. Po sporym zamieszaniu piłkę udało się wybić sprzed bramki, a chwilę później centrostrzał Lewickiego nieznacznie minął słupek. Gospodarze coraz dłużej utrzymywali się na połowie legionistów, którzy skupili się przede wszystkim na odsuwaniu rywali od własnej szesnastki.
W 72. minucie spotkanie zostało przerwane. Służby medyczne podjęły reanimację jednego z kibiców. Po akcji medycznej, która trwała ok. 45 minut drużyny wróciły na murawę. Do rozegrania pozostało 20 minut spotkania. Siedem minut przed końcem regulaminowego czasu gry wprowadzony Wojciech Urbański spróbował strzału lewą nogą. Piłka wyraźnie przeleciała jednak obok słupka.
W doliczonym czasie gry dobra szansa dla Katsantonisa. Zawodnik Piasta wygrał walkę o górną piłkę, ale trafił wprost w Hindricha. Wydawało się, że wynik nie ulegnie już zmianie, wszak do końca spotkania pozostało coraz mniej czasu. Niestety, czwarta minuta doliczonego czasu przyniosła wyrównania dla gliwickiego klubu. Wszystko zaczęło się od świetnego rajdu środkiem pola Limy, który z łatwością ograł Kapustkę. Następnie pomocnik dograł do Leandro Sanci, który oddał mocny strzał lewą nogą. Piłka po drodze odbiła się jeszcze od Augustyniaka, czym kompletnie zmyliła bramkarza "Wojskowych"...



