W ostatnich tygodniach wydana została książka byłego piłkarza Legii Warszawa, a także znanego agenta piłkarskiego - Cezarego Kucharskiego. Publikacja napisana wraz z Krzysztofem Pyzią nosi tytuł "Agent".
Biblioteka legionisty: Agent (357)
Jeśli ktoś z czytelników spodziewał się jakiejś prywatnej wojenki z Robertem Lewandowskim, dla podniesienia sprzedaży książki, to będzie zawiedziony. Owszem, Kucharski wraca do wielu sytuacji z kariery "Lewego", ale zdecydowanie nie w formie zmasowanego ataku na byłego "klienta". Dowiemy się co najwyżej nieco ciekawostek.
Forma książki jest bardzo luźna i czyta się ją niesamowicie szybko. Trzeba też brać pod uwagę, że ze względu na kolorowe karty dzielące liczne "rozdziały", liczba pisanych stron jest wyraźnie mniejsza od tej oficjalnej (360). Autor wraca także do swojej piłkarskiej kariery (choć stosunkowo rzadko), opowiada o rozmowach z działaczami, daje rady piłkarzom negocjującym kontrakty, czy przytacza przeróżne wymagania zawodników, z którymi miał okazję współpracować.
"Był rok 1994, gdy w Szwajcarii, w małym klubie FC Aarau, zderzyłem się z zupełnie obcym światem. (...) I wygrywaliśmy, a ja kiwałem Elbera! Brazylijczyk w 1997 roku został gwiazdą Bayernu Monachium, a ja w międzyczasie zdążyłem wrócić do Polski, wyjechać do Hiszpanii, gdzie grałem w Sportingu Gijon, i jeszcze raz wrócić do Polski, do Legii. Wielokrotnie zastanawiałem się, czy gdybym poszedł jego drogą i podpisał kontrakt z jakimś klubem z Bundesligi, też byłbym gwiazdą. (...) Ja miałem marzenie z dziecistwa - grać w Legii. I dostałem propozycję od Legii, żeby wrócić do Polski i to marzenie spełnić. Przyjąłem ją. Legia budowała wtedy drużynę na Ligę Mistrzów, bardzo mocną drużynę. Finalnie więc ta decyzja się obroniła, natomiast być może gdybym wtedy miał agenta takiego jak ja, który by mi powiedział: 'Czarek, zostaniesz jeszcze rok w Szwajcarii, zdobędziesz tytuł króla strzelców, a wtedy może trafisz do Włoch, Francji, Niemiec, czy Anglii', to najpewniej trafiłbym do Niemiec, ponieważ grałem w niemieckojęzycznym Kantonie i najwięcej piłkarzy stamtąd szło właśnie tam" - czytamy w książce.
Kucharski wielokrotnie przytacza historie, kiedy jego podopieczni oraz konkurencja próbowali różnych dziwnych ruchów, podbierania zawodników. Znajdziemy także historię Lewandowskiego i Legii, która opowiadana była już wielokrotnie. "W grudniu 2007 roku poznałem Roberta Lewandowskiego. Choć media twierdzą, że poznaliśmy się rok wcześniej. (...) Razem z Robertem mieliśmy grać w szeregach Legii. To było spotkanie Legia kontra Dolcan Ząbki, wygrane przez legionistów 4:0. Szczerze? W ogóle nie pamiętam tego meczu. (...) Wiem tyle, że dla Roberta było to pechowe spotkanie - wszedł na boisko w 55. minucie i pograł tylko 5 minut. Zszedł z murawy z naderwanym mięśniem dwugłowym uda i już do końca sezonu nie zagrał. Przypuszczam, że po tej kontuzji ktoś w Legii podjął decyzję, żeby na niego nie stawiać" - pisze Kucharski.
"Gdy Legi grał w Zniczu Pruszków, rozważałem jego transfer do trzech klubów: Lecha, Legii i Wisły. Najmniejsze szanse były na przejście do Legii. Robert - tak mi się zdaje - miał do nich uraz po tym, jak wcześniej go wyrzucili. (...) Mimo wszystko zdecydowałem się na negocjacje z legionistami. Mirek Trzeciak, gdy się z nim spotkałem, powiedział mi, że oni nawet chcieliby Roberta, ale na starcie wpisaliby go na listę C, co znaczyło, że zanim by zagrał w pierwszym zespole Legii, najpierw musiałby zagrać trzy mecze w Młodej Ekstraklasie. Negocjacje wyglądały dość zabawnie, bo Mirek spisywał warunki w małym klejonym notesiku, takim jak na lodówkę. (...) Można powiedzieć, że ludzie z Legii nie poznali się na Lewym. W zasadzie na Lewandowskim nie poznał się nikt oprócz mnie. Chociaż nie... była jedna osoba - obecny szef PZPN Cezary Kulesza, wówczas prezes Jagiellonii" - opowiada Kucharski w książce.
Nie brakuje historii o alkoholu, a najmocniej pijąca Legia wg Kucharskiego to ta, która awansowała do Ligi Mistrzów, a później dotarła do ćwierćfinału tych rozgrywek. Sam, jak przekonuje, zdecydowanie częściej wolał być kierowcą, rozwożącym kolegów z drużyny do domów. Wśród poruszonych tematów nie mogło zabraknąć także hazardu, kobiet, w tym także tych zamawianych za pieniądze do towarzystwa, czy szpanowania drogimi brykami. "Pamiętam jak w czasach, gdy grałem w Legii Warszawa, awansowaliśmy do Ligi Mistrzów. Za ten awans dostaliśmy ogromne pieniądze. Rada drużyny wynegocjowała bardzo wysoką premię, bodajże 50 procent przychodów z Ligi Mistrzów. To była premia dla piłkarzy i sztabu trenerskiego. Wszyscy kupowali sobie wtedy nowe auta. Co chwilę ktoś chwalił się w szatni jakimś wozem. I nagle przyjechało jakieś żółte sportowe Renault Megane, ten model wchodził wtedy na rynek. W 1995 roku to było wielkie wow. Pamiętam, że w szatni zastanawialiśmy się, kto nim przyjechał. Nikt nie chciał się do niego przyznać. I nagle wchodzi Maciek Szczęsny w żółtej apaszce. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem" - pisze autor w jednym z rozdziałów.
Książkę nabywać można w wielu księgarniach (również internetowych) w całym kraju, jest także dostępna w legijnym Fanstore przy Ł3.
Tytuł: Agent
Autor: Cezary Kucharski, Krzysztof Pyzia
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2026
Liczba stron: 360
Cena okładkowa: 49,99 zł
Więcej recenzji książek w dziale Biblioteka legionisty.

