Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Konferencja prasowa

Papszun: To było okno transferowe Kopciuszka w naszym wykonaniu

czwartek, 10 września 2026 14:00
Papszun: To było okno transferowe Kopciuszka w naszym wykonaniu
Marek Papszun | fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
Mikołaj CiuraLegionisci.com
11

- Teraz najważniejszy jest mecz z Widzewem i na tym kładziemy koncentrację. Będziemy walczyć o trzy punkty, szczególnie, że gramy u siebie. Wracamy do domu po dwóch ciężkich wyjazdach. Gramy również bardzo prestiżowy mecz. Wiemy, co spotkania z Widzewem oznaczają dla naszych kibiców, dla całego klubu. Musimy być bardzo dobrze przygotowani i wspólnie z kibicami osiągnąć pozytywny wynik - mówi przed niedzielnym meczem z Widzewem Łódź trener Legii Warszawa, Marek Papszun.

- Myślę, że gdyby rozpoczynała się teraz runda i ktoś zaproponowałby nam 15 punktów, które na ten momenty zdobyliśmy, to byśmy to przyjęli i bylibyśmy bardzo zadowoleni. Dla mnie jednak jest mały niedosyt. Gdybyśmy jeden z remisów przekuli w zwycięstwo, to byłoby ok. To byłby wynik, który bardzo by mnie satysfakcjonował. I tak jest bardzo dobrze. Na tyle punktów, ile teraz mamy, jednak zasłużyliśmy i trzeba to przyjąć.

- Teraz mamy już tylko wpływ na przyszłość. Myślę, że minimum 4 punkty, w tych dwóch pozostałych do przerwy reprezentacyjnej meczach, to będzie dobry wynik. Oczywiście, będziemy celowali w dwa zwycięstwa, ale to, co sobie założyliśmy, to właśnie te minimum 4 punkty.

O Widzewie Łódź

- To jest zespół, który ma bardzo dobrych graczy. Osiągane przez niego wyniki nie są odzwierciedleniem ich potencjału. Widzew ma również bardzo dobrego trenera. Jest tam duża presja przez to, że ich finanse są duże, a transfery robią wrażenie. Za tym idzie presja wyników i odpowiedzialność za niego. To nie jest łatwe, by temu sprostać. Nie wystartowali zbyt dobrze, mają tylko jedno zwycięstwo, ale z kolei zdobyte z Jagiellonią Białystok, co pokazuje, że mogą wygrać z każdym. Musimy być więc gotowi na ponad 100% naszych możliwości, aby temu wyzwaniu sprostać. 

 

Zamknięcie okna transferowego, koniec wzmocnień

- Okienko się zamknęło, więc dziś je podsumowujemy. Fakty są takie, że odeszło od nas 15 zawodników. Klub zarobił przy tym kilka milionów euro, zapewne. Wobec tego, że przybyło 8 nowych graczy, to nastąpiła również redukcja wynagrodzeń. Ponad to, czterech innych graczy miało jeszcze zgodę na odejście, jednak nie odeszli i na dziś są z nami. Przyszło do nas natomiast czterech zawodników z wolnego rynku - Ivan Brkić, Zoran Arsenić, Robert Deziel Jr. i Łukasz Zjawiński, a czterech jest na wypożyczeniu, czyli Michal Sevcik, Jan Kuchta, Shinnosuke Fukuda i Bohdan Wjunnyk. Widać więc, że nie wydaliśmy na transfery zbyt wiele.

- Biorą więc pod uwagę, jak Ekstraklasa rozwija się pod kątem ekonomicznym i jakich zawodników pozyskują inne kluby, to okienko w naszym wykonaniu nazwałbym "okienkiem Kopciuszka". Czy ten Kopciuszek zamieni się w księżniczkę? Zobaczymy. Będziemy pracować, by tak było. Na nasze szczęście, pieniądze nie decydują. One pomagają, ale też trzeba je racjonalnie wydawać i dobrać graczy, którzy zwiększą twoje szanse na walkę o miejsca pucharowe.

- Tej szansy nikt nam dziś nie odbierze. Zaczęliśmy dobrze, jesteśmy w czubie tabeli i chcemy tę pozycję utrzymać. Nie będzie to łatwe, bo konkurencja jest zacna. Ciekawy sezon przed nami. Cieszę się z tego, że reszta klubów i generalnie polska piłka rozwija się, bo to będzie nam dawało szansę również w europejskich pucharach. 

Współpraca z Fredim Bobiciem

- Moje relacje z dyrektorem sportowym są dobre. Natomiast, nie pracuje się łatwo, ze względu na naszą sytuację ekonomiczną i sposób zarządzania klubem, jako całością. Jestem jednak doświadczonym trenerem i przede wszystkim człowiekiem. Spróbuję się w tej sytuacji legijnej odnaleźć. Skupiam się najczęściej nad tym, na czym mogę - pracy z drużyną, rozwojem sztabu, bo wierzę, że dzięki temu będziemy mieli jeszcze większy wpływ na zawodników, którzy podniosą swoją jakość. To wpłynie na nasz performance.

- Wierzę, że będziemy się docierali i będziemy mieli jednak wspólną wizję budowania Legii. Znów jesteśmy w głębokiej przebudowie. Sama liczba zmian kadrowych, którą wcześniej wskazałem, to chyba nie jest powszechne, szczególnie w kontekście stabilizacji. 15 zawodników odeszło, mogło jeszcze 4, czyli praktycznie cała kadra. Na dziś tak wygląda nasza sytuacja.

- Trzeba jednak docenić pracę tych wszystkich ludzi. Nie można kategoryzować i musielibyśmy przejść nazwisko po nazwisku, co nie byłoby zasadne. Nie jestem również do tego kompetentny. Mimo wszystko, dzwignęliśmy się z potężnego kryzysu po poprzednim sezonie. Z mojej perspektywy, robimy kroki do przodu. Czy moglibyśmy robić ich jeszcze więcej? Uważam, że tak. Dziś robimy kroczki, a może powinniśmy kroki. Wierzę, że w dalszej fazie będą one większe.

Głębia składu na środku obrony

- Zostając z czterema stoperami, a grając trzema w pierwszym składzie, mocno ryzykujemy. To jest chyba logiczne. Zostałem z dwoma centralnymi i dwoma pół bocznymi obrońcami, w tym z Robertem Dezielem Jr. - młodym chłopakiem, niedoświadczonym, któremu będą zdarzać się takie mecze, jak w pucharowym spotkaniu z Motorem Lublin. To jest ryzyko. Musimy jednak tak się nimi opiekować i tak nimi zarządzić, by byli dostępni i żeby byli w dobrej dyspozycji do kolejnych meczów.

- Na tę kwestię powinien zresztą bardziej odpowiedzieć dyrektor sportowy, jak klub widzi dalszą budowę tej kadry. Moje zdanie jest znane i było artykułowane. Zostaliśmy jednak w tej chwili z czterema stoperami.

Poprawa mentalności i walka do końca

- Droga do poprawy mentalności to nasza codzienność, w której funkcjonujemy. To jest bardzo ważne. Niektórzy uważają, że nasza gra do końca dzieje się sama z siebie i może być przypadkiem. Za dużo byłoby tych przypadków w jedną stronę. Dostawaliśmy również bramki w samych końcówkach, jak w pamiętnym meczu z Górnikiem, ale gdyby przeliczyć, w którą stronę było ich więcej, to zdecydowanie jesteśmy na plus. To pokazuje proces, który drużyna przechodzi na co dzień i w poparciu na jakie wartości jest budowana.

Zadowolenie trenera

- Jestem zadowolony ze wszystkich elementów naszej gry, ale okresowo. Mamy bardzo dobre momenty we wszystkich fazach i subfazach gry, ale również słabe. Jesteśmy jeszcze bardzo nieregularni. Oczywiście, zawsze tak będzie, bo w każdy meczu przeciwnik będzie miał swoje dobre momenty. Szczególnie w tak wyrównanej i silnej lidze. W kilku spotkaniach jednak przez zbyt długo czasu nie mieliśmy kontroli nad meczem. Szczególnie jeśli chodzi o bycie przy piłce. To nas dotknęło, gdy mieliśmy dobre wyniki w Gliwicach czy Kielcach. Mecze się dobrze dla nas układały, a my oddawaliśmy inicjatywę. Nad tym pracujemy codziennie.

- Krótkookresowo poprawiliśmy się jednak w stałych fragmentach gry. Faktem było, że traciliśmy dużo bramek po tym elemencie gry. Mocno uszczelniliśmy naszą obronę, a dodatkowo, w ostatnim meczu, to my zdobyliśmy dwa gole po stałych fragmentach. Tutaj na pewno jesteśmy na plus.

- Z meczu na mecz będziemy się jednak rozwijać jako drużyna. Wiemy już, że mamy ustabilizowany skład, więcej zmian już nie będzie, nikt nowy nie dołączy. Możemy skupić się na tych zawodnikach, których mamy w klubie

Jakub Żewłakow

- Kuba dokonał w Lublinie dużego wyczynu. To były jego pierwsze bramki w Legii i to od razu dublet. Mocno zaznaczył się w tamtym spotkaniu. Rozwija się i cieszę się, że zdobył tego gole, bo są one uwiarygodnieniem drogi, którą przechodzi. Jest dziś w mocnej rywalizacji, wszedł do niej na poważnie. Jest brany pod uwagę do gry od pierwszej minuty w niedzielnym meczu

Powrót Pawła Wszołka

- Paweł Wszołek trenuje z nami. Jest już w gotowości. Będziemy mogli skorzystać z niego w meczu z Widzewem.

Shinnosuke Fukuda

- Z Japończykami w swojej karierze trenerskiej nie miałem jeszcze do czynienia. Uważam, że są to piłkarze i ludzie, którzy powinni dobrze funkcjonować w mojej jurysdykcji. Jest to kultura oparta na organizacji i dyscyplinie, co też jest bliskie moim wartościom i standardom. Sam jestem ciekawy, w którym kierunku to pójdzie.

- Początek jest dobry. Shinnosuke ma bardzo dobre nastawienie, optymistyczne. Ma dużo energii, pozytywów. Widać, że jest to otwarty chłopak. Jednak, jak patrzymy na niego, będzie potrzeba trochę czasu, by się wdrożył. Dopiero przyleciał do Polski i podobnie jak pozostali nowi zawodnicy, będzie dochodził do siebie w trakcie rundy. Potrzeba tu czasu na adaptację. Czesi np. mają łatwiej, więc ich adaptacja przebiegła łatwiej i mogliśmy oglądać już ich w pierwszym składzie. Bohdan Wjunnyk również wiele nie powinien potrzebować, choć w poprzednim sezonie mało grał. Co do Fukudy, zobaczymy, jak będzie. Sam jestem ciekaw, czy sprawdzi się u nas. 

Mistrz Polski w 4. rundzie el. Ligi Mistrzów

- Cieszę się bardzo, że polska piłka uzyskała taką pozycję. Wierzę, że w końcu jakiś nasz klub wejdzie do tej Ligi Mistrzów. Czy będzie to Legia Warszawa? Chciałby, żeby tak było. Na dziś jest to jednak myślenie życzeniowe. To jest jednak sport, piłka, nikt nie zabroni nam o tym myśleć. Na ten moment jesteśmy na początku sezonu i trudno wyrokować, w jakim kierunku to pójdzie. My myślimy krótkookresowo, z meczu na mecz. Tak będziemy działać do końca. Po 34. kolejce odkryjemy wszystkie karty i zobaczymy, co nam takie podejście dało.

Przedmeczowe kontakty trenera Adriana Siemieńca z sędziami

- Zastanawiam się, czy powiedzieć, co ja sobie na ten temat pomyślałem. Chyba jednak nie powiem jeszcze. Odświeżył mi się w pamięci jeden mecz, z sezonu 2024/25, gdy jako Raków Częstochowa walczyliśmy z Jagiellonią Białystok o mistrzostwo i na trzy kolejki przed końcem byliśmy liderem i dziwne rzeczy się działy. To jednak zostawię dla siebie. Nie chcę nawet myśleć w ten sposób. Moja głowa tego nie ogarnia, by mogło do takich rzeczy dojść. Nie chcę nić insynuować i kogoś oczerniać. Tamten mecz jednak długo siedział we mnie. 

- Trudno jednak cokolwiek o tym powiedzieć. To są doniesienia medialne. Są specjalne komórki, które powinny to wyjaśnić - do czego doszło, czy jest to dozwolone, czy to jest etyczne.

- Kontaktowanie się z sędziami chyba nie jest zabronione. Relacje chyba można mieć. Ja takich w środowisku sędziowskim nie mam. Albo nie mam ich w ogóle, albo są umiarkowane. Zdarzają się sytuacje, gdy sędziowie prosili mnie o coś w różnych kwestiach. Jeżeli mogę, to pomagam, bądź biorę w czymś udział. Na pewno jednak nie w kontekstach zawodowych i meczowych. Nigdy z mojej strony nie doszło do kontaktów z arbitrami związanych z meczem i jego przebiegiem. To byłoby po prostu nieetyczne, niemoralne. Same relacje nie są niczym złym. 

Podaj ten news dalej:
Komentarze (11)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość