– Dzisiaj bogowie koszykówki byli z nami – podsumował wygraną Legii z Anwilem kapitan gospodarzy Michał Kolenda. Po chaotycznym meczu na Bemowie Legia zwyciężyła 73-72.
Michał Kolenda: Bogowie koszykówki byli z nami
"Mecz chaotyczny, ale kontrolowaliśmy go niemal cały czas"
– Mecz chaotyczny, ale muszę oddać, że przez większość spotkania to jednak my kontrolowaliśmy jego przebieg. Udało nam się zbudować niewielką przewagę, którą tak naprawdę praktycznie przez całe spotkanie udało nam się utrzymywać. Mieliśmy przepotężny problem w drugiej połowie w ataku, dużo niezorganizowanych sytuacji i takiego poszukiwania klucza na obronę Anwilu, gdzie można byłoby ją złamać, jak ją zaatakować, ale to są charakterystyczne rzeczy przy nowo wybudowanej drużynie, która dopiero przechodzi ten proces nauki i siebie nawzajem, więc... Najważniejsze, że w tych najważniejszych momentach udało się doprowadzić to spotkanie do zwycięstwa. Wiadomo, trochę szczęścia też było, bo ostatnie akcje to można powiedzieć czyste szczęście.
Myślami przy pucharach
– Fajnie, że pierwsze domowe spotkanie na Bemowie zakończone zwycięstwem. Dużo pracy przed nami na pewno, mało czasu na odpoczynek, bo za chwilę europejskie puchary. Więc mecz wygrany, najważniejsze teraz zapomnieć, się zregenerować, pojechać z totalnie odświeżoną głową do Zagrzebia.
Bogowie koszykówki
– Wiadomo, że była, zawsze jest. Każdemu zależy, żeby wygrać: i drużynie, która wraca, i drużynie, która trzyma przewagę. To są, wiadomo, losowe sytuacje, szczególnie teraz, jak wcześniej wspomniałem na początku, kiedy grupa dopiero uczy się, że tak powiem, takie mecze zamykać, więc była nerwówka, ale dzisiaj bogowie koszykówki byli z nami.
Sinusoida formy i budowanie zespołu od nowa
- Po zdobyciu Superpucharu Polski mamy już ten taki proces docierania się za sobą, jednak trudy kalendarzowe i zmęczeniowe dopadły nas później, od razu na inaugurację meczu z drużyną z Francji. Pojawiła się sinusoida, bo jeszcze przed nim rozegraliśmy pierwsze spotkanie w PLK, więc przyszło takie pierwsze, można powiedzieć, obciążenie, pierwszy zjazd, który był okupiony gorzkimi porażkami z naszej strony. Dzisiaj ewidentnie na o wiele większej świeżości – trener, jaki my mieliśmy o wiele więcej czasu, żeby pewne kwestie taktycznie i treningowo wyczyścić. Mieliśmy praktycznie pięć dni, żeby móc się do tego przygotować, a nie jeden albo dwa dni. To też na pewno zaprocentowało. Myślę, że im dalej w las, im dalej będziemy takie mecze – przede wszystkim jak dzisiaj – doprowadzali do skutku, w którym wygrywamy, plus dołożymy do tego codziennej pracy, to myślę, że może coś się z tego wykluje.
