Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Z obozu rywala

Lech przed meczem z Legią. Rozpędzona lokomotywa

sobota, 24 października 2026 12:00
Lech przed meczem z Legią. Rozpędzona lokomotywa
fot. Mishka / Legionisci.com
Legionisci.com
Mikołaj CiuraLegionisci.com
2
Czytaj nas w Google

Przed Legią Warszawa naprawdę poważny sprawdzian i jednocześnie hit 12. kolejki Ekstraklasy. Niepokonani do tej pory Warszawiacy podejmą przy Łazienkowskiej mistrza Polski - Lecha Poznań. Na polskim podwórku Poznaniacy są prawie nie do zatrzymania, a rozpędzona lokomotywa pokazuje, że będzie głównym faworytem do trzeciego tytułu mistrzowskiego z rzędu. Mimo to "Kolejorz" ma swoje problemy w ważnych meczach, co może mieć przełożenie na niedzielne starcie. Zapraszamy na raport z obozu poznańskiego zespołu.

Lech Poznań przez lata pracował na miano jednej z najlepszych drużyn piłkarskich w kraju. Pierwsze sukcesy święcił jeszcze w poprzednim wieku - szczególnie w latach 80. i 90. - choć poprzednie tysiąclecie zakończył spadkiem. "Kolejorz" jednak już w 2002 roku wrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej, choć z licznymi problemami, które zakończyły się dopiero cztery lata później fuzją z Amica Wronki, na której licencji nadal mógł występować w elicie. Od tego momentu poznański zespół na stałe wrócił do rywalizacji o najwyższe cele, co więcej, aż do teraz tylko w jednym sezonie wypadł z czołowej ósemki. W tym czasie aż 12 razy kończył rozgrywki na podium, z czego 5-krotnie na samym szczycie. Lech dołożył do tego jedno zwycięstwo w Pucharze i trzy triumfy w Superpucharze Polski. Łącznie z 9 wywalczonymi na boisku tytułami mistrzowskimi, 5 krajowymi pucharami i 7 superpucharami, poznański zespół jest trzecią najbardziej utytułowaną drużyną w kraju. Szczególnie w ostatnich latach Lech zaczął odbudowywać swoją siłę. W ostatnich pięciu sezonach Poznaniacy tylko raz wypadli poza "pudło". W sezonie 2021/22 "Kolejorz" sięgnął po mistrzostwo, a następny tytuł przyszedł po trzech latach. W poprzednich rozgrywkach poznański zespół walczył o to, by dopiero po raz drugi w historii, po ponad 40 latach, w końcu obronić tytuł. 

 

Prawie nie do zatrzymania

Początek tamtych rozgrywek nie mógł jednak napawać poznańskich fanów optymizmem. Jeszcze przed rozpoczęciem zmagań ligowych Lech przegrał rywalizację z Legią o superpuchar, a na ekstraklasową inaugurację sromotnie przegrał z Cracovią. Choć Poznaniacy nieco otrząsnęli się w trakcie rundy, jesienią mieli problem, by połączyć rozgrywki ligowe z grą w europejskich pucharach. To sprawiło, że przezimowali dopiero na 8. pozycji w tabeli. Ich strata do czołówki była minimalna, choć obawy kibiców spore. Lech odpowiedział na nie jednak wręcz wzorcowo. Choć przegrał w dwóch pierwszych starciach na początku roku, w następnych 15 meczach doznał smaku porażki już tylko raz, wygrywając przy tym aż 10-krotnie. Dzięki temu już od 26. kolejki poznański klub ulokował się na pozycji lidera i nie oddał jej aż do samego końca. Podopiecznym trenera Nielsa Frederiksena (na zdjęciu niżej) dzięki temu udało się zdobyć upragnioną obronę tytułu i zostać trzecią polską drużyną, która była w stanie to osiągnąć w XXI wieku.

Legia Warszawa - Lech Poznań Niels Frederiksen
fot. Maciek Gronau

Wygranie ligi trzy lata z rzędu to jednak nie przelewki. W całej historii dokonały tego trzy drużyny - w czasach przedwojennych Ruch Wielkie Hajduki (obecnie Ruch Chorzów), dwukrotnie w XX wieku Górnik Zabrze i na początku obecnego tysiąclecia krakowska Wisła. Lech ma jednak apetyt, by dołączyć do tego grona i od początku sezonu pokazuje, że jest to jak najbardziej możliwe. Tym razem Poznaniacy nie zawiedli w rywalizacji o superpuchar, pokonując Górnika aż 3-1, choć ponownie potknęli się na inaugurację Ekstraklasy z Cracovią, bezbramkowo remisując na własnym stadionie. To była jednak dotychczas jedyna strata punktów "Kolejorza" w Poznaniu. W następnych pięciu meczach rozgrywanych na swoim obiekcie Lech pokonał Piasta Gliwice, Jagiellonię Białystok, Raków Częstochowa, Radomiaka Radom i przed tygodniem w fenomenalnym stylu Koronę Kielce. 

Tylko nieznacznie gorzej jest na wyjazdach. W czterech kolejkach rozegranych poza Poznaniem podopieczni trenera Frederiksena osiągnęli trzy zwycięstwa i pierwszą porażkę w obecnym sezonie. Przyszła ona po wcześniejszym pokonaniu Wieczystej w Krakowie i Widzewa w Łodzi. Tym nieudanym wyjazdem i niezdobytym dla Lecha terenem okazało się Zabrze. Choć Poznaniacy do przerwy prowadzili z Górnikiem i utrzymywali pozytywny wynik aż do ostatniego kwadransa, w ostatnich minutach meczu gospodarze byli w stanie dwukrotnie trafić do siatki poznańskiego zespołu i wyszarpać zwycięstwo. Tuż po przerwie reprezentacyjnej Lech jednak wrócił do wyjazdowych zwycięstw i wysoko pokonał Śląsk we Wrocławiu. Wspomniana porażka w Zabrzu może być dla Lecha jednak kosztowna, bo to właśnie "Górnicy" jako jedyni wyprzedzają go w tabeli. Mimo to, Lech nadal jest na pole position do liderowania. Poznański zespół punktuje na poziomie średnio 2,5 punktu na mecz i z jednym zaległym spotkaniem traci do Górnika tylko jeden punkt. Po 1/3 sezonu wydaje się, że Lech może być drużyną nie do zatrzymania i zmierzać po kolejny tytuł mistrzowski, choć jak pokazuje wspomniany mecz z Zabrzanami i rezultaty osiągane w europejskich pucharach, "Kolejorz" wcale nie jest nieskazitelny i jak poniekąd słusznie zauważył trener Marek Papszun - "w decydujących, dużych meczach w tym sezonie często zawodził".

Ligowa pigułka statystyczna

Miejsce w tabeli - 2.
Liczba punktów - 25
Średnia zdobytych punktów na mecz - 2,50
Bilans meczów - 8 zwycięstw - 1 remis - 1 porażka
Bilans bramkowy - 27-9
Gole oczekiwane na mecz - 1,79
Średnia goli na mecz - 3,60
Czyste konta - 3
Najlepszy strzelec - Pablo Rodriguez - 6 bramek
Najlepszy asystent - Pablo Rodriguez - 6 asyst
Ostatni mecz - Lech 6-1 Korona (Walemark 4', Rodriguez 6'; 45+4', Ishak 23'; 55', Agnero 90+1' - Mena 57')
 

Europejski sukces, ale i blamaże

Po obronie tytułu mistrzowskiego, awansie w poprzednich rozgrywkach do 1/8 finału Ligi Konferencji i przede wszystkim utrzymaniu, a wręcz wzmocnieniu swojej kadry, europejskie aspiracje Lecha sięgały wysoko. Poznański klub niebezpodstawnie marzył o tym, by przełamać impas polskich klubów, po dziesięciu latach zastąpić Legię i po raz pierwszy w swojej historii awansować do elitarnych rozgrywek Ligi Mistrzów. Los nie sprzyjał jednak "Kolejorzowi". Już przy pierwszej sposobności w eliminacjach postawił na jego drodze najcięższego z możliwych rywali, mistrza Danii - Aarhus GF. Poznański zespół jednak zaskoczył wszystkich, pokonał Duńczyków na wyjeździe aż 4-1 i udowodnił swoje ambicje. Lechici jednak zachłyśnięci sukcesem pierwszego meczu, będąc już chyba myślami w następnej rundzie, a może nawet w fazie ligowej, zapomnieli, że na awans trzeba jeszcze zasłużyć w rewanżu. W nim Lech doznał pierwszego europejskiego blamażu - "Kolejorz" przegrał w Poznaniu po dogrywce 1-4 i ostatecznie po serii rzutów karnych błyskawicznie pożegnał się z marzeniami o Lidze Mistrzów. Mimo to Lech szybko się pozbierał, w następnych dwumeczach pewnie i wysoko pokonał islandzki KÍ Klaksvík oraz szwajcarski FC Thun, dzięki czemu po raz czwarty w swojej historii i pierwszy od 6 lat awansował do fazy głównej Ligi Europy.

Lech Poznań - Legia Warszawa Robert Gumny Damian Szymański mecz-3626
fot. Mishka / Legionisci.com

Powrót na drugi poziom europejskich rozgrywek nie jest jednak szczególnie udany dla Lecha, który znów przechodzi weryfikację. Trzeba jednak przyznać, że jakość rywali poznańskiego zespołu na początku walki w fazie ligowej naprawdę robi wrażenie. Martwić kibiców Lecha może jednak to, że szczególnie w dwóch pierwszych meczach przeciwko znacznie wyżej notowanym rywalom ich ulubieńcy byli zupełnie bezradni. Na starcie lechici pojechali do Londynu, by zmierzyć się z angielskim Crystal Palace. "Kolejorz" jednak już do przerwy przegrywał 0-3, a w końcówce meczu został dobity jeszcze jedną bramką, doznając drugiego blamażu. Identyczny scenariusz wydarzył się w meczu 2. kolejki przeciwko niemieckiemu Bayerowi Leverkusen. "Aptekarze" również do przerwy zdobyli przeciwko Lechowi trzy gole i w końcówce meczu postawili stempel na swoim zwycięstwie. Mimo klasy rywala, taki wymiar porażki i przebieg meczu także można uznawać za blamaż. Poznańskiemu zespołowi jednak udało się przełamać przed dwoma dniami. Na stadion przy ul. Bułgarskiej przyjechał ostatni w tabeli Premier League Sunderland AFC. Anglicy wyszli na prowadzenie już w 2. minucie, jednak tym razem lechici potrafili nawiązać rywalizację i w drugiej połowie wyszarpać remis, zdobywając tym samym pierwszy punkt do tabeli ligowej.

Patrząc na następnych rywali Lecha, wydaje się, że "Kolejorz" najcięższe w rozgrywkach europejskich ma już za sobą. Rywalizacje z belgijskim Unionem Saint-Gilloise, węgierskim Ferencvarosem, portugalskim drugoligowcem SC Torreense i greckim OFI Kreta powinny być już bardziej wyrównane, być może nawet ze wskazaniem na polską ekipę. Lech więc zdecydowanie ma szansę na odbicie się w tabeli fazy ligowej, lecz na ten moment zajmuje w niej dopiero 32. miejsce z drugim najgorszym bilansem bramkowym ze wszystkich drużyn. To jednak nie może zburzyć czujności Legii. Lech każde niepowodzenie w europejskich rozgrywkach odbijał sobie na lidze - po kompromitacji z Aarhus pokonał Wieczystą, a bezpośrednio po wysokich porażkach z Crystal i Bayerem równie okazale ogrywał Radomiaka (5-1) oraz Koronę (6-1). Mimo pewnej słabości w Europie, Lech więc nadal pokazuje, że w Polsce walczy o miano dominatora.

Pigułka statystyczna z meczu z Sunderlandem

Wynik - 1-1 (Bengtsson 70' - Tuterow 2')
Posiadanie piłki - 43%
Strzały (celne) - 16 (6)
Gole oczekiwane - 2,64
Interwencje bramkarza - 11
Podania (celne) - 395 (311)
Stałe fragmenty gry - 13 rzutów wolnych i 3 rzuty rożne
Faule - 7
Żółte kartki (czerwone kartki) - brak
 

Poznański kolektyw

Lech w obecnym sezonie przede wszystkim kontynuuje świetną pracę w ofensywie. W ostatnich dwóch mistrzowskich sezonach "Kolejorz" był najlepiej atakującym zespołem, zdobywającym najwięcej bramek z całej ligowej śmietanki i w obu sezonach przekraczając barierę 60 trafień. W obecnym sezonie poznański zespół nie zamierza zwalniać. W dotychczas rozegranych 10 meczach ligowych Lech zdobył już 27 bramek i jest najlepiej finalizującą akcje drużyną Ekstraklasy, wyprzedzając drugą Legię i GKS Katowice już o 5 trafień. W dotychczasowych meczach Poznaniaków w ramach Ekstraklasy padają średnio 4 bramki, z czego "Kolejorz" zdobywa średnio prawie 3 gole. Pokazują to zdecydowanie pojedyncze mecze, gdyż Lechowi udało się zdobyć minimum dwie bramki w 7 z 10 dotychczas rozegranych kolejek, a minimum trzy trafienia poznański zespół notował w aż dokładnie połowie spotkań. Dokładając spotkanie o superpuchar i rozgrywki europejskie, w 20 meczach Lechowi udało się już zdobyć ponad 50 bramek, co jest naprawdę imponującym wynikiem.

Zdecydowanymi liderami wspomnianej formacji w Lechu są w tym sezonie Pablo Rodriguez oraz Patrik Walemark. Pierwszy z wymienionych trafił do Poznania przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu, ale w jego trakcie nie stał się wyróżniającą postacią. Od początku obecnych rozgrywek wszedł jednak na inny poziom, spełnia się w roli głównego rozgrywającego Lecha i potrafi wpłynąć na losy spotkań. W samej Ekstraklasie w 10 meczach 25-latek zdobył aż po 6 bramek i asyst, a także zanotował 20 kluczowych podań. Te liczby zdobywane w polskiej lidze pozwalają Rodriguezowi zajmować 3. miejsce wśród najlepiej punktujących piłkarzy ze wszystkich najlepszych 15 lig europejskich. Łącznie w 20 meczach Hiszpan trafił do siatki 8 razy i tyle samo razy asystował. Szwedzki skrzydłowy natomiast jest w jeszcze wybitniejszej formie strzeleckiej. Reprezentant swojego kraju, który w końcu pozbierał się po licznie nękających go urazach, gra regularnie i w 20 meczach zdobył aż 11 bramek, co czyni go najlepszym strzelcem "Kolejorza". Walemark do tego dołożył jeszcze 5 bardzo ważnych asyst. Ta para w ataku skutecznie zastępuje kontuzjowanego Aliego Gholizadeha i pozyskanego przed sezonem Allahyara Sayyadmanesha, który zanotował świetne wejście do zespołu, w postaci 7 bramek i 2 asyst, jednak doznał kontuzji mięśniowej eliminującej go z gry przynajmniej do końca października.

Ta dwójka nadrabia również słabszą formę prezentowaną przez innych ważnych zawodników Lecha z poprzedniego sezonu - Mikaela Ishaka (na zdjęciu niżej) oraz Luisa Palmy. Szwed, który na przestrzeni ostatnich sześciu lat stał się legendą poznańskiego klubu, przechodzi obecnie jeden z najpoważniejszych kryzysów w jego przygodzie z Lechem. Choć napastnik nadal dochodzi do sytuacji strzeleckich, momentami razi naprawdę dużą nieskutecznością i niecelnością. Choć był podstawowym atakującym w większości meczów, Szwedowi udało się zanotować 5 bramek i 4 asysty. Aż pięć z tych "liczb" zostało zdobytych na przestrzeni ostatnich czterech tygodni, a szczególnie dublet w meczu z Koroną napawa kibiców "Kolejorza" optymizmem, że ich kapitan i lider powraca do dobrej dyspozycji. Honduranin, który był w zeszłym sezonie wypożyczony do poznańskiego zespołu, przed obecnymi rozgrywkami został wykupiony przez Lecha za rekordowe dla klubu 4 miliony euro. Palma nie prezentuje takiego błysku, jak przez ostatni rok, a łącznie w 19 meczach zdobył tylko 1 bramkę i dołożył 4 asysty. Przez znacznie słabszą grę w ostatnich tygodniach reprezentant Hondurasu spadł do roli rezerwowego, lecz jego partnerzy robią wszystko, by jego niższa forma i nieobecność nie była aż tak zauważalna.

Legia Warszawa - Lech Poznań Mikael Ishak
fot. Mishka / Legionisci.com

Pomimo ofensywnego usposobienia i stylu gry przyjemnego do obserwowania, Lech nie zapomina o pracy w defensywie. W lidze tylko Pogoń Szczecin rzadziej wyciągała piłkę z siatki po strzałach rywali, a Lech z zaledwie 9 straconymi golami jest drugą najlepszą obroną Ekstraklasy, ex aequo z Legią. "Kolejorzowi", łącznie z europejskimi pucharami, do tej pory udawało się zachować czyste konto 6-krotnie, choć ostatni raz miało to miejsce na początku września. W samej lidze jednak Lech tracił więcej niż jedną bramkę tylko w meczu z Widzewem, który i tak ostatecznie wygrał, a także w przegranym pojedynku z Górnikiem. W pozostałych meczach przeciwnikom poznańskiego zespołu udawało się wywalczyć tylko pojedynczą zdobycz bramkową. Skazą na tych statystykach są jednak niektóre występy w Europie. Przez nie łącznie w 9 spotkaniach w tym sezonie Lech stracił już 20 bramek, co pokazuje, że w starciach z lepszymi zespołami poznańska obrona nie jest nie do pokonania i potrafi popełniać proste błędy pomagające przeciwnikom.

Główną postacią tej formacji Lecha jest 19-letni Wojciech Mońka. Najlepszy obrońca poprzedniego sezonu Ekstraklasy prezentuje wybitną formę i mimo tak młodego wieku, udało mu się zostać liderem na tak newralgicznej pozycji. To przyniosło młodzieżowcowi pierwsze powołanie do seniorskiej reprezentacji Polski i wycenę na portalu Transfermarkt aż na 10 milionów euro. Defensor w spotkaniu z Beyerem doznał jednak kontuzji, która eliminuje go z gry na około miesiąc, a jego nieobecność w meczu z Legią będzie dla Lecha naprawdę dużą stratą. W niedzielnym meczu, wobec braku Mońki, duet stoperów najprawdopodobniej stworzą Mateusz Skrzypczak i pozyskany przed sezonem Terry Yegbe, którzy walczą między sobą o regularne występy w wyjściowym składzie. Od początku sezonu na bokach defensywę skutecznie dopełniają doświadczony Joel Pereira i młody Michał Gurgul (na zdjęciu niżej), którzy są wartością dodaną dla Lecha także w aspektach ofensywnych, a łącznie dołożyli do dorobku poznańskiego zespołu 9 ostatnich podań. Najsłabszym elementem defensywy Lecha jest natomiast bramkarz - Mateusz Lis. Wychowanek Lecha powrócił do klubu po 8 latach i świetnym czasie w Turcji, jednak jego notowania od początku sezonu nie stoją na wysokim poziomie, a niepewne interwencje i błędy powtarzają się regularnie. Nie można zapominać także o stabilnym środku pola w poznańskiej lokomotywie. Do gry po urazie niedawno powrócił Antoni Kozubal, a w parze z Radosławem Murawskim lub Filipem Jagiełłą na pewno postawi Legii ciężkie warunki do przejęcia kontroli w tak ważnym punkcie boiska.

Letnie transfery

Przyszli: Luis Palma (skrzydłowy, Celtic FC), Allahyar Sayyadmanesh (skrzydłowy, KVC Westerlo), Terry Yegbe (obrońca, FC Metz), Gustav Berggren (pomocnik, Red Bull New York), Mateusz Lis (bramkarz, Göztepe SK)

Odeszli: Bartosz Mrozek (bramkarz, Udinese Calcio), Antonio Milić (obrońca, Wieczysta Kraków), Filip Szymczak (napastnik, Zagłębie Lubin), Kornel Lisman (skrzydłowy, Venezia FC), Bryan Fiabema (napastnik, Fredrikstad FK), Krzysztof Bąkowski (bramkarz, Chrobry Głogów), Gisli Thordarson (pomocnik, wyp. FC St. Pauli), Ian Hoffmann (obrońca, wyp. Mjällby AIF), Bartłomiej Barański (pomocnik, wyp. Odra Opole), Sammy Dudek (pomocnik, wyp. Unia Skierniewice), Tymoteusz Gmur (skrzydłowy, wyp. Stal Mielec), Taofeek Ismaheel (skrzydłowy, koniec wyp. Górnik Zabrze), Timothy Ouma (pomocnik, koniec wyp. Slavia Praga), Plamen Andreev (bramkarz, koniec wyp. Feyenoord Rotterdam)

Lech Poznań - Legia Warszawa Paweł Wszołek Michał Gurgul mecz-3626
fot. Mishka / Legionisci.com

Niepewni/Nieobecni na mecz z Legią: Wojciech Mońka (obrońca), Allahyar Sayyadmanesh (skrzydłowy), Ali Gholizadeh (skrzydłowy), Robert Gumny (obrońca), Alex Douglas (obrońca), Joao Moutinho (obrońca)

Przewidywany skład: Lis - Pereira, Skrzypczak, Yegbe, Gurgul - Kozubal, Murawski - Walemark, Rodriguez, Bengtsson - Ishak

Ostatnie 5...

Jakimi wynikami kończyło się pięć ostatnich spotkań w których Legia podejmowała "Kolejorza" przy Łazienkowskiej?

26.10.2025Legia 0-0 Lech
11.05.2025Legia 0-1 LechGholizadeh 77'
12.11.2023Legia 0-0 Lech
16.04.2023Legia 2-2 LechPekhart 13', Wszołek 87' - Sousa 47'; 69'
17.10.2021Legia 0-1 LechIshak 54'

Historia

Lech jest piątym klubem w historii, z którym Warszawiacy rywalizowali najczęściej. W niedzielny wieczór Legia zmierzy się z "Kolejorzem" po raz 149. Do tej pory legioniści wychodzili zwycięsko z tej rywalizacji 63 razy. Drużyna z Poznania wygrała łącznie w 46 spotkaniach, natomiast remis padał 39-krotnie. Obydwa kluby zdobyły w tej rywalizacji już ponad 100 bramek, a bilans wynosi 193-147 na korzyść "Wojskowych". W samej Ekstraklasie (133 mecze) historyczny rekord również lepiej wygląda z perspektywy Warszawiaków: 56-36-41 przy bramkach 171-127, średniej 1,53 pkt na mecz, 1,29 gola zdobytego i 0,95 straconego na spotkanie. Najwięcej goli przeciwko Lechowi w barwach Legii zdobył śp. Lucjan Brychczy, który trafił do siatki Poznaniaków 12-krotnie. Najwyższe zwycięstwo Legii nad Lechem padło dokładnie 70 lat temu - 6-0 w Poznaniu, a aż cztery bramki zdobyła wspomniana wcześniej Legenda Legii. Poznaniacy natomiast najwyższą wygraną przeciwko warszawskiemu zespołowi osiągnęli różnicą czterech bramek i miało to miejsce... nieco ponad pół roku temu, w ostatnim starciu obu drużyn, gdy Lech pokonał Legię 4-0.

Rywalizacja warszawsko-poznańska od zawsze była zacięta. W ostatnich 20 meczach we wszystkich rozgrywkach oba kluby osiągnęły po 7 zwycięstw. W samych latach 20. XXI wieku szala nieznacznie przechyla na stronę Poznaniaków. We wszystkich 15 meczach rozgrywanych w tym czasie legioniści potrafili zwyciężyć 4-krotnie, przy tylko jednym zwycięstwie więcej Lecha. Choć na papierze nie wygląda to najgorzej, szczególnie w ostatnich sezonach Legia średnio radzi sobie w pojedynkach z poznańskim zespołem. W ostatnich 10 meczach o ligowe punkty stołecznym udało się wygrać z drużyną z Poznania tylko raz - w 2024 roku. W tym czasie Lech zwyciężał nad Legią 4-krotnie. Szczególnie nieciekawie wygląda to w kontekście gry z "Kolejorzem" przy Łazienkowskiej. Kibice Legii ostatni raz mogli świętować zwycięstwo nad tym rywalem na swoim stadionie prawie 6 lat temu - następne pięć spotkań kończyło się 2 zwycięstwami gości i 3 remisami. W poprzednim sezonie Legia rywalizowała z Lechem 3-krotnie, a bilans tych spotkań to po jednym zwycięstwie Warszawiaków i Poznaniaków oraz remis. Na samym początku rozgrywek "Wojskowi" pokonali lechitów 2-1 w rywalizacji o Superpuchar Polski, jesienią w Warszawie podzielili się punktami po bezbramkowym remisie, a wiosną Lech boleśnie ograł Legię wygrywając w Poznaniu aż 4-0 i osiągając wcześniej wspomniane najwyższe zwycięstwo w historii tej rywalizacji. To spotkanie było jedną z trzech porażek za kadencji trenera Papszuna i ostatnią w lidze aż do dnia dzisiejszego.

Lech Poznań - Legia Warszawa
fot. Mishka / Legionisci.com

Podaj ten news dalej:
Komentarze (2)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość