Po długiej przerwie reprezentacyjnej, od połowy października Legia kontynuowała zmagania o ligowe punkty. W tym miesiącu warszawiacy rywalizowali z czterema drużynami. Po każdym z tych meczów ocenialiśmy występy podopiecznych trenera Marka Papszuna w naszych tradycyjnych "Plusach i minusach". Zapraszamy na październikowe podsumowanie naszych ocen.
Plus października: Robert Deziel Jr.
Legioniści bardzo dobrze weszli w ten miesiąc. Choć domowe spotkanie z Wisłą Kraków nie obyło się bez kontrowersji, warszawski zespół nie pozostawił złudzeń gościom. "Wojskowi" całkowicie zdominowali krakowską drużynę, pokonując ją 2-0 po jednym z najlepszych i najpewniejszych występów od początku obecnego sezonu. W następnej kolejce legioniści pojechali do Krakowa, by zmierzyć się z inną drużyną z tego miasta - Cracovią. Obiekt przy Kałuży w ostatnich latach był dla Legii bardzo nieszczęśliwy, a Warszawiacy nie potrafili wywieźć z niego choćby punktu w pięciu kolejnych spotkaniach ligowych. Podopiecznym trenera Papszuna tylko częściowo udało się przełamać tę fatalną passę, remisując z "Pasami" 1-1.
Tydzień później stołeczny zespół czekał prawdziwy sprawdzian. Do Warszawy przyjechał mistrz Polski z dwóch ostatnich sezonów i ówczesny wicelider tabeli - Lech Poznań. Legia nie była faworytem tego meczu, jednak na boisku zaskoczyła - potrafiła przejąć inicjatywę i długimi momentami przeważała nad "Kolejorzem". To jednak nic nie dało legionistom, bo oprócz tego razili nieskutecznością i popełnili błędy, które lechici skrzętnie wykorzystali i pokonali Legię przy Łazienkowskiej 2-1. "Wojskowi" tym samym doznali pierwszej porażki w obecnych rozgrywkach. Na zakończenie października Warszawiacy pojechali do Zabrza, by zmierzyć się z kolejnym zespołem ze ścisłej czołówki - Górnikiem. Legioniści ewidentnie byli w tym spotkaniu nastawieni na obronę własnego pola karnego i trzeba przyznać, że z tych założeń wywiązali się niezwykle skutecznie. W ofensywie jednak zupełnie nie istnieli i nie tylko zanotowali pierwszy bezbramkowy remis w tym sezonie oraz po raz pierwszy w meczu ligowym nie potrafili trafić do siatki rywali, ale również nie oddali choćby jednego celnego strzału, na co również nie pozwolili gospodarzom.
Październik był więc dla piłkarzy Legii miesiącem słodko-gorzkim. Choć w niektórych meczach prezentowali widoczny postęp, nie dokładali do tego szczególnie dużego dorobku punktowego, notując tylko raz pełną pulę punktów. Najlepszym podsumowaniem gry "Wojskowych" w tym miesiącu było właśnie to ostatnie spotkanie z Górnikiem. Legia była świetnie zorganizowana i pewna w defensywie, jednak bezzębna i grająca bez pomysłu w ofensywie. Nie może więc dziwić, że w tym miesiącu to właśnie gracze formacji obronnej byli przez naszą redakcję oceniani najwyżej. Ostatecznie najwięcej pozytywnych not w październiku otrzymał od nas Robert Deziel Jr., który, jako jedyny z legionistów dostał "plusa" za każdy z czterech występów.
W październiku młody Amerykanin udowodnił, że pod wodzą trenera Papszuna rośnie jak na drożdżach. 21-latek w tym miesiącu kontynuował świetną formę i jeszcze bardziej umocnił swoje miejsce w wyjściowej jedenastce. Przede wszystkim jednak w spotkaniach najwyższej rangi udowodnił, że mimo najmniejszego doświadczenia z całego trio defensywnego, potrafi utrzymać koncentrację, grać pewnie, skutecznie i praktycznie bezbłędnie. Defensor w każdym z czterech październikowych meczów stał na wysokości zadania, notując w nich łącznie aż 27 odbiorów i przechwytów, 22 wybicia i utrzymując skuteczność pojedynków na fenomenalnym, 70-procentowym poziomie. Deziel Jr. wykazywał się coraz większą dojrzałością i stanowczością w defensywie, będąc gwarancją bezpieczeństwa własnego pola karnego. Poza tym był najpewniejszym punktem legijnej linii obrony pod kątem budowania akcji. Amerykanin we wszystkich październikowych spotkaniach zanotował średnio ponad 85-procentową skuteczność podań, popełniając przy tym marginalną liczbę błędów. Deziel Jr. od początku sezonu wszedł do składu Legii z drzwiami i futryną, a kolejne tygodnie tylko umocniły jego pozycję i pozwalają mu wyrastać na jedną z czołowych postaci zespołu.

Pewne trio defensywne dopełnili Rafał Augustyniak i Kamil Piątkowski. Defensorzy październik mogą zaliczyć do bardzo udanych, choć zanotowali o jedną ocenę pozytywną mniej niż Deziel Jr. Augustyniak, jako centralnie ustawiony z obrońców, był swego rodzaju zarządcą całej linii obronnej i z roli lidera wywiązywał się w należyty sposób. 33-latek w październiku udowodnił, że zaufanie mu i postawienie na niego przed sezonem w żadnym stopniu nie było błędem. "August" pod własnym polem karnym zapewniał mnóstwo spokoju i pewności, a swoimi bezpośrednimi, agresywnymi, ale pewnymi interwencjami niweczył starania rywali i praktycznie całkowicie wyłączał ich ofensywnych zawodników z gry. Oprócz tego stanowił wartość dodaną w indywidualnych rajdach z piłką środkiem pola, a także dalekich wyrzutach z autu, które również w tym miesiącu były ogromnym atutem Legii. Jedyny słabszy występ zanotował przeciwko Cracovii, m.in. popełniając błąd przy straconym golu.
Piątkowski murował dostęp do bramki "Wojskowych" na prawej stronie. Mimo że od początku miesiąca nie był w pełni przygotowany zdrowotnie do gry, wystąpił od deski do deski we wszystkich październikowych meczach. 26-latek poza świetnym czuciem gry i odczytywaniem zamiarów rywali, był niezwykle pewny w licznych interwencjach oraz pojedynkach. Poza nieco chaotycznym występem z poznańskim zespołem, był pewnym i niezastąpionym punktem Legii.

Tradycyjnie już wysoko w klasyfikacji pozytywnych ocen znajduje się bramkarz stołecznego zespołu - Otto Hindrich. Rumun szczególnie w dwóch pierwszych meczach miał sporo pracy, musiał stanąć na wysokości zadania i to właśnie za występy przeciwko krakowskim zespołom został oceniony przez nas pozytywnie. To nie znaczy jednak, że przeciwko Lechowi czy Górnikowi zawiódł. Hindrich miał w tych meczach po prostu nikły wkład, nie miał przy czym się narobić, przez co nie mógł otrzymać nic więcej niż nota neutralna. Łącznie w październiku rumuński golkiper wykazał się 11 skutecznymi obronami, z czego aż 7 wykonał w jedynym zwycięskim spotkaniu w tym miesiącu z Wisłą Kraków, znacznie pomagając drużynie w drodze do wygranej. Poza tymi interwencjami, właściwie we wszystkich meczach Hindrich był wartością dodaną w budowaniu akcji oraz działaniach na przedpolu, które pozwalały Legii na chwile spokoju i opanowania.
Na pozytywne wyróżnienie zasługuje również jeden z zawodników ofensywnych - Bohdan Wjunnyk - który także otrzymał plusa w połowie październikowych meczów, choć on akurat wystąpił tylko w trzech. To właśnie w pierwszym, debiutanckim w barwach Legii występie przeciwko Cracovii zaprezentował się słabo. W dwóch następnych wejściach z ławki ewidentnie chciał pokazać swoją jakość i przydatność, co mu się udało. Wchodząc na boisko zarówno w meczu z Lechem, jak i Górnikiem, wzniósł do drużyny sporo ożywienia i energii potrzebnej do rozkręcenia i przyspieszenia akcji ofensywnych zespołu. Potrafił utrzymać się przy piłce, zrobić z nią różnicę i zapewnić Legii korzyści na połowie przeciwników. W starciu z poznańskim klubem pokazał również swój instynkt w polu karnym i po raz pierwszy wpisał się na listę strzelców w barwach stołecznej drużyny. Szczególnie tymi dwoma występami udowodnił, że warto na niego stawiać częściej i może dać mu szansę na grę w wyjściowym składzie. Szczególnie pod nieobecność Rafała Adamskiego i Jakuba Żewłakowa, którzy od początku października prezentowali zwyżkową, naprawdę niezłą formę, jednak urazy wyeliminowały ich z dalszej gry w tym miesiącu i być może również najbliższych listopadowych tygodniach. Poza już wymienioną siódemką, jeszcze trzech innych legionistów zasłużyło w tym miesiącu na pozytywne wyróżnienia.

W październiku zawiedli praktycznie wszyscy wahadłowi, zarówno ci występujący w wyjściowym składzie, jak również ich zmiennicy. Od pierwszych minut we wszystkich czterech spotkaniach grali Kacper Chodyna i Paweł Wszołek. Wobec urazu i nieobecności Rubena Vinagre, 27-latek z konieczności zajmował miejsce na lewej flance. Zawodził jednak w każdym z październikowych meczów, otrzymując za nie od nas cztery negatywne oceny, zarówno pod kątem gry w ofensywie, w której nie miał na siebie żadnego pomysłu, przez co i skuteczności, jak i defensywie. Widocznie odstawał od reszty zespołu.
Niestety, podobną dyspozycję w tym miesiącu prezentował grający na prawej flance Wszołek. 34-latek był w październiku zupełnie pod formą, również nie zapewniał zespołowi żadnych korzyści, a dwukrotnie nawet był zmieniany już w przerwie. Główny zmiennik - Arkadiusz Reca - wchodząc na boisko, prezentował się jeszcze gorzej niż wymieniona już dwójka. 31-latek przez popełniał wiele błędów w ustawieniu i z piłką przy nodze, za co był oceniany przez nas negatywnie. Wracający po kontuzji Vinagre i debiutujący w zespole Shinnosuke Fukuda także nie dawali większych argumentów, by to na nich stawiać i również nie ustrzegli się w tym miesiącu minusów.

Brak konkurencji w tym miesiącu na pozycji napastnika miał również Łukasz Zjawiński. Wobec problemów zdrowotnych, ale również zdecydowanie słabej formy Jana Kuchty, 25-latek był pierwszym wyborem na pozycji najbardziej wysuniętego zawodnika we wszystkich czterech meczach. Do udanych mógł zaliczyć jednak tylko występ przeciwko Wiśle Kraków, w którym wpisał się na listę strzelców po raz czwarty w tym sezonie. Z meczu na mecz jego forma jednak pikowała w dół.
Dużo zastrzeżeń w tym miesiącu można mieć również do dwóch młodzieżowców, którzy grali w wyjściowym składzie w trzech październikowych spotkaniach. Swojej szansy nie wykorzystał Mateusz Szczepaniak. Nie można odmówić mu zaangażowania i starań, w szczególności w elemencie nacisku i zabiegania rywali, jednak same sprinty i pressing to za mało, by ocenić go pozytywnie. Szczególnie, że 19-latek miał ogromne problemy z piłką przy nodze, nie radził sobie w pojedynkach z przeciwnikami, notując przy tym mnóstwo strat i zaprzepaszczając starania reszty drużyny. Drugim z rozczarowujących młodych zawodników był Wojciech Urbański. Choć również nie można było odmówić mu aktywności i ciężkiej pracy w defensywie, jakości z piłką w jego występach było bardzo mało. Jako pomocnik nie potrafił przejąć kontroli w środkowej tercji boiska i miał problemy ze skutecznością w rozegraniu.
W październiku łącznie aż 13 zawodników Legii było przez nas ocenianych surowo. Aż 9 z tego grona, przy minimum jednej ocenie negatywnej, nie otrzymało od naszej redakcji żadnego plusa. To tylko podkreśla, że stołeczny zespół w tym miesiącu nie prezentował się najlepiej, a średnia tylko punktu na mecz wcale nie może dziwić.

Pełna klasyfikacja "Plusów i minusów" w październiku
Robert Deziel Jr. - 4Rafał Augustyniak - 3
Kamil Piątkowski - 3
Otto Hindrich - 2
Bohdan Wjunnyk - 2 / 1
Rafał Adamski - 1
Jakub Żewłakow - 1
Michal Ševčík - 1 / 1
Bartosz Kapustka - 1 / 2
Łukasz Zjawiński - 1 / 3
Wahan Biczachczjan - 1
Shinnosuke Fukuda - 1
Damian Szymański - 1
Ruben Vinagre - 1
Arkadiusz Reca - 2
Wojciech Urbański - 2
Mateusz Szczepaniak - 3
Paweł Wszołek - 3
Kacper Chodyna - 4
"Plusy" w poprzednich miesiącach
Runda jesienna:Sierpień - Otto Hindrich 6
Wrzesień - Otto Hindrich 3 / 1
