- Nie pamiętam aż tak dobrego meczu odkąd jestem w pierwszej drużynie Legii. Ewentualnie spotkanie również z Radomiakiem z zeszłego sezonu, gdy wygraliśmy 4-1. Mocno weszliśmy w ten mecz - zdobyliśmy szybkie trzy bramki, w pierwszej połowie dołożyliśmy jeszcze czwartą, a w drugiej części jeszcze piątą udało się wsadzić. Takie mecze są najprzyjemniejsze - powiedział po zwycięstwie z Radomiakiem Radom pomocnik Legii Warszawa, Jakub Żewłakow.
Żewłakow: Takie mecze są najprzyjemniejsze
- Szkoda tego strzału z początku drugiej połowy. Gdybym przycelował trochę bardziej do boku, to może by wpadło.
- Czy to Legia była dziś tak mocna, czy Radomiak tak słaby? Wiem jedynie, że to Legia była dziś tak mocna.
- Nie mi jest oceniać, jak wyglądała nasza współpraca w ofensywie. Moje osobiste odczucia są pozytywne, dobrze mi się współpracuje z resztą atakujących. Mamy nowych zawodników w tej formacji - Michala Ševčíka i Jana Kuchtę - to bardzo dobrzy gracze. Mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie to wyglądało coraz lepiej.
- Co wpływa na moją lekkość gry z piłką? Wydaje mi się, że to ciągle rosnące napięcie, chęć strzelenia bramek. Chce mieć więcej liczb, mieć większy wpływ na wynik. Na ten moment stoi to w miejscu, ale mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie coraz lepiej. Przejścia w pole karne są dobrym krokiem, by się rozwijać.
- Czy Legia jest na właściwych torach? Myślę, że na razie tak. O co gramy w tym sezonie? To nie są moje kompetencje, by odpowiadać na takie pytania.
