Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Kapustka: Cechowała nas zespołowość

sobota, 15 sierpnia 2026 01:00
Kapustka: Cechowała nas zespołowość
Bartosz Kapustka | fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
Mikołaj CiuraLegionisci.com
0

- Czujemy dużą dumę po tym meczu. Fajnie, że udało nam się zdobyć tyle bramek i przede wszystkim, że udało nam się zachować czyste konto - to było dla nas istotne - powiedział po okazałym zwycięstwie z Radomiakiem Radom kapitan Legii Warszawa, Bartosz Kapustka.

.- Mówiliśmy sobie w przerwie, że mimo wysokiego prowadzenia, musimy wygrać również drugą połowę. To się udało, choć co prawda nie tak wysoko. Generalnie najbardziej cieszy nas zwycięstwo. Bardzo chcieliśmy wygrać ten mecz i mieć 10 punktów po czterech spotkaniach. Myślę, że to całkiem niezły start w naszym wykonaniu.

- Udało nam się zdominować rywala z piłką, ale Radomiak czuł dziś, że bez piłki jesteśmy również agresywni, intensywni w doskoku. Zachowaliśmy dużą synchronizację - każdy wiedział kiedy wyskoczyć, zaatakować. Zespołowość - to nas dziś cechowało. Nie chodziło tylko o strzelanie bramek, ale pracę zespołu na całej powierzchni boiska. Przez pierwsze 30 minut goście mieli problem, by wymienić między sobą kilka podań. To było fajne i pozwoliło nam ustawić spotkanie, dzięki temu przyjemniej się grało.

- Czy nowi napastnicy są potrzebni przy takiej skuteczności jaką dziś miałem? Trochę mi pomogli dziś (śmiech). Te dwie bramki na pewno mnie cieszą. Mamy dużą jakość w ataku. Myślę, że w tym sezonie ilość bramek będzie rozłożona na cały zespół. To nas zresztą nieraz cechowało, że każdy zawodników mógł dać coś ekstra. Cieszymy się również, że Michal Ševčík zdobył gola w debiucie. 

 

- Nie miałem pretensji do sędziego o żółtą kartkę pod koniec meczu. Dał mi on ją słusznie. Mogłem odpuścić tę sytuację, jednak to była ostatnia minuta, gdyby padła z tego bramka, to też bym sobie pluł w brodę.

- Ten występ był poniekąd reakcją na słabszą drugą połowę w Kielcach. Czekało nas wyzwanie, by udowodnić, że popełniliśmy błąd w tamtym meczu, tracąc w drugiej połowie kontrolę nad nim. Dziś, przed naszą publicznością, chcieliśmy dać naszym kibicom, którzy przychodzą na stadion w ogromnych ilościach i zapewniają nam wsparcie, sygnał, pokazać, że dajemy z siebie wszystko. Nie tylko, że fajnie gramy w piłkę, ale że zostawiamy zdrowie na boisku. Mam nadzieję, że dziś to było widać. 

- Trener Marek Papszun jest na pewno bardzo wymagający. To coś, co bardzo nas rozwija - zarówno jako piłkarzy, jak i ludzi. Bilans meczowy, od kiedy trener Papszun nas przejął, też wygląda imponująco. Robimy wszystko, by był zadowolony jak najczęściej i żebyśmy my również byli uśmiechnięci po spotkaniach. Ja też miałem w dzisiejszym meczu momenty złości, szczególnie gdy oddawaliśmy piłkę rywalowi. Mimo wysokiego prowadzenia chciałem mieć pełną kontrolę nad tym meczem. Zawsze jest materiał do pracy i trener nam nie odpuści, ale jesteśmy zadowoleni z tego, jak wyglądało to spotkanie.

- Czy jestem jednym z największych beneficjentów pracy z trenerem Papszunem? Nie wiem, czy można tak powiedzieć. Poprzedni sezon był dla mnie bardzo trudny. Ciężko być zadowolonym z siebie, czy nawet z niezłej końcówki, bo wygrywaliśmy sporo meczów. Każdego z nas kosztowało to sporo nerwów. Może nie mam siwych włosów, ale niewiele brakowało, bym osiwiał po tamtym sezonie. Żyliśmy tym - nie tylko w klubie, ale wracając do domu też. Chcieliśmy jak najszybciej rozgrywać następny mecz i zdobywać punkty, by wyjść z ciężkiej sytuacji. Wszystko rozstrzygnęło się dopiero na finiszu. Cieszę się, że mam wymagającego trenera. Nie ważne, czy ktoś ma 18 czy 30 lat, każdy przy nim może zrobić krok do przodu. Też chce z tego czerpać jak najwięcej.

- Czy są jakieś elementy do poprawy w naszej grze? Nie, myślę, że jest wszystko git, nie? Śmieję się oczywiście. Oczywiście, cały czas dążymy do tego, by być coraz lepszym zespołem. Jest dopiero początek sezonu. Nie chcę oceniać co jest dobre, a co nie. Przyjdzie na to czas na koniec, albo chociaż w połowie rozgrywek, by zrobić sobie podsumowanie, co może nas zaprowadzić do tego miejsca, byśmy na koniec się cieszyli. Na ten moment nie chcę się bawić w podsumowania.

- O co Legia gra w tym sezonie? Nie chcemy bawić się w przewidywania. Od tego są dziennikarze, to jest ich praca, by przewidywać, próbować zgadnąć jak to będzie wyglądało, jak dany zespół będzie grał i które miejsce zajmie. My w tym sezonie mamy tylko Ekstraklasę i Puchar Polski, nie gramy w europejskich pucharach. Chcemy wycisnąć z tego maxa, w każdym meczu wygrywać. Mamy trochę więcej czasu na regenerację, niż w ostatnich latach. Każdy dzień meczowy jest dniem, gdy każdy zawodnik idzie jak na wojnę, daje z siebie wszystko, by wygrać. Takie będziemy mieć podejście do końca sezonu. Gdzie nas to zaprowadzi? Zobaczymy. W Legii Warszawa zawsze gramy o zwycięstwo w każdym meczu.

Podaj ten news dalej:
Komentarze (0)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość