W piątkowy wieczór przy Ł3 rozegrany został mecz przyjaźni z Radomiakiem. Mecz cieszył się sporym zainteresowaniem i wejściówki rozeszły się z odpowiednim wyprzedzeniem. Chyba nikt nie spodziewał się podążając na stadion, że będziemy świadkami tak wysokiej wygranej naszej drużyny...
Relacja z trybun: A melanż trwa... Radomiak, Legia Warszawa!
Dojazd na Łazienkowską był mocno utrudniony przez zamkniętą Wisłostradę, która szykowana była na sobotnią defiladę z okazji Święta Wojska Polskiego. Przy wejściu na trybuny, NS-i prowadzili zbiórkę na oprawy. W sprzedaży były także kominiarki z najnowszej kolekcji, a także limitowana edycja szali na wzór nowej flagi "Syreni Gród". Żyleta wypełniała się najszybciej, a widać było, że wiele osób spędzało wspólnie czas z naszymi radomskimi przyjaciółmi od dobrych kilku godzin. Termin meczu sprzyjał jednak temu, by wspólne melanże miały miejsce po meczu, i zapewne przeciągną się do niedzieli.
Kibice Radomiaka, których liczbę trudno precyzyjnie oszacować (na wszystkich trybunach siedzieli wymieszani z legionistami), przywieźli ze sobą 6 flag: Ultras, Radomiak (3), Warchoły, Radomscy Chuligani, które zawisły pośród legijnych płócien na Żylecie. Na gnieździe, tak jak przy okazji wcześniejszych meczów przyjaźni, gniazdowy RKS-u stał ramię w ramię z Kamilem, który co pewien czas przekazywał mikrofon, a wtedy śpiewane były pieśni pochwalne na cześć Radomiaka. Na meczu gościliśmy Powstańców Warszawskich, na których cześć kilkakrotnie - zarówno przed meczem, jak i w jego trakcie, skandowaliśmy "Cześć i chwała Bohaterom!".

Pośród legijnego oflagowania dało się zauważyć biało-czerwoną flagę "Wilno Lwów". Z kolei na trybunie południowej, zawisły legijne transparenty "Huta Czechy & Wilga" i "Legijna Orneta" - gościliśmy kolejny raz spore ilości młodych kibiców z tych właśnie miejscowości. Na wyjście piłkarzy miała miejsce oprawa. Pośród setek flag na kijach w barwach Legii i Radomiaka (szachownice) zapłonęły setki rac oraz strobo i ogni wrocławskich. Pirotechnika rozłożona tak, by tworzyła czerwono-biało-zielone barwy. W trakcie jej prezentacji, niosła się pieśń "Legiaaaaa Radomiaaaak" (na melodię "Hitu z Wiednia").

Na boisku mieliśmy sytuację wręcz niespotykaną... Legioniści w 7. minucie wyszli na prowadzenie, chwilę później strzelili drugiego gola, którego początkowo nie uznano, ale po analizie VAR arbiter wskazał na środek boiska, a kiedy siedem minut później było już 3-0, przecieraliśmy oczy ze zdziwienia. Oczywiście po bramkach odpowiadaliśmy jedynie nt. nazwiska strzelca, nie było dialogu dotyczącego wyniku. Raz po raz śpiewaliśmy pieśni mające podnieść na duchu naszych braci z Radomiaka, ale tego dnia nic nie wskazywało na to, by wynik miał się odwrócić.

"A melanż trwa Radomiak, Legia Warszawa" - śpiewali kibice kilkakrotnie. W przerwie meczu na murawie pojawiły się młodzieżowe drużyny Legii, które zdobyły tytuły mistrzowskie Centralnej Ligi Juniorów oraz wywalczyli awans do II ligi (rezerwy). Wraz z nimi zaśpiewaliśmy co nieco - wierzymy, że w niedalekiej przyszłości będziemy mogli zobaczyć ich na murawie w pierwszym zespole... tak jak miało to miejsce w przypadku Erika Mikanowicza, który zdobywał z Legią trzy tytuły mistrzowskie w kat. młodzieżowych, a w piątkowy wieczór zadebiutował w pierwszej drużynie.

W II połowie podzieliliśmy Żyletę na dwie części i śpiewaliśmy dość długo na zmianę "Legia, Legia, Legia" (jedna strona), a następnie "Radom, Radom, Radom" (druga). I na zmianę. Kiedy zaś zaangażowanie kibiców było, zdaniem gniazdowego, nieadekwatne do poziomu, który prezentować powinni fanatycy Legii Warszawa, był solidny, choć zasłużony opier...l. Dodatkowo, na pobudzenie, pojawiło się trochę "nieuprzejmości" - bluzgi pod adresem starych kur... z KSP i Broni.
Od 51. minuty prowadziliśmy 5-0, co sprawiło, że trener Papszun dokonał licznych roszad w składzie. Na 20 minut przed końcem na murawę wpuścił Miletę Rajovicia, którego przywitały gwizdy (z wszystkich trybun). Duńczyk, który ostatnio po nieuznanej bramce, prezentował cieszynkę zatykając uszy, po meczu, kiedy cały zespół ze sztabem (oraz drużyną Radomiaka) podszedł pod Żyletę, czym prędzej udał się do szatni, pokazując jaki ma stosunek do publiczności. I tylko jeden "ekspert" telewizyjny, utrzymuje, że ch...a forma Rajovicia jest w dużej mierze naszą winą. Kiedy piłkarze obu drużyn podeszli pod naszą trybunę, śpiewaliśmy "Legia i Radomiak, Radomiak i Legia", a następnie z naszymi graczami zaśpiewaliśmy "Warszawę".
Przed nami wyjazdowy mecz z Piastem Gliwice, a następnie na Łazienkowską przyjedzie Śląsk... Zaś na gniazdo tego dnia wróci "Staruch".
P.S. Na Żylecie wywieszony został transparent "Ananas PDW".
Frekwencja: 26 473
Kibiców gości: ok. 2000
Flagi gości: 7
Autor: Bodziach
