Legia Warszawa w 4. kolejce Ekstraklasy podejmowała na własnym stadionie drużynę Radomiaka Radom. Po dwóch zwycięstwach na start rozgrywek „Wojskowi” stracili dwa punkty w Kielcach. Mecz ze „Scyzorykami” potwierdził, że Legii brakuje kreatywności w środku pola. Pojawienie się w wyjściowym składzie debiutanta Michala Sevcika rozbudziło w kibicach Legii nadzieję, że w końcu będziemy mieli jakościowego gracza o profilu klasycznego rozgrywającego.
Pod Lupą LL! - Michal Sevcik
Już od pierwszych minut spotkania Czech był aktywny i nawet w grze bez piłki dawał się we znaki rywalom. W 2. minucie spotkanie w trakcie zakładania wysokiego pressingu przeciął jedno z podań Radomiaka i mało brakowało, by Legioniści zanotowali wysoki odbiór. Dużo mówiło się o tym, że Sevcik nie jest graczem intensywnym w fazie destrukcji, ale od początku spotkania starał się zaprzeczać tego typu opiniom.
Oglądając występy Sevcika z jego pobytu w Mladzie Boleslav czy Sparcie Praga w oczy rzucała się jego swoboda w grze z piłką przy nodze. Ten gracz to zawodnik kreatywny, lubiący krótko prowadzić futbolówkę, dający jakość i przede wszystkim liczby w trzeciej tercji boiska. Na szczęście nie musieliśmy długo czekać na potwierdzenie tej tezy. W 7. minucie Legia po błędzie Bartłomieja Gradeckiego zanotowała wysoki odbiór i Paweł Wszołek momentalnie zagrał w pierwszym kontakcie do pozycjonującego się między liniami Sevcika. Czech prowadził krótko piłkę zbliżając się do stoperów Radomiaka i wykorzystując ich opieszałość oddał strzał, z którym nie dał rady sobie Gradecki. Swoboda w prowadzeniu piłki i decyzyjność w akcji czeskiego pomocnika mogła się szczególnie podobać. Jeżeli Sevcik będzie powtarzalny w tego typu działaniach to kibice na Łazienkowskiej szybko mogą się w Czechu zakochać.
Od piłkarza grającego na pozycji ofensywnego pomocnika oczekuje się przede wszystkim liczb jak i wygranych pojedynków. Pod koniec 14. minuty Sevcik otrzymał podanie od Wszołka i błyskotliwym muśnięciem piłki wyminął nadbiegającego Adriana Diegueza. Czech kontynuował akcję prawą flanką i dzięki wygranemu wcześniej pojedynkowi miał dużo miejsca oraz czasu, by podjąć najlepszą decyzję. Dośrodkowywał na głowę Łukasza Zjawińskiego, jednak piłkę zdołał złapać bramkarz Radomiaka.
Nowy nabytek Legii Warszawa w tym meczu zrobił dużo dobrych rzeczy i z dużym prawdopodobieństwem wywalczył sobie miejsce w wyjściowej „jedenastce” na spotkanie w Gliwicach. Nie obyło się jednak bez pojedynczych błędów. W 16. minucie spotkania w przysłowiowe kleszcze w okolicach własnego pola karnego został wzięty Luquinhas. W tej akcji zabrakło agresywnego doskoku ze strony Sevcika, który mógłby doprowadzić do kolejnego wysokiego przechwytu piłki przez Legionistów. Sztab Legii z pewnością zwróci uwagę na tę sytuację Sevcikowi, ponieważ jest to elementarna kwestia w filozofii i systemie gry Marka Papszuna.

W swoich działaniach z piłką Sevcik prezentował się jednak bardzo dobrze. To właśnie on chwilę przed zdobyciem trzeciego gola popisał się udanym przerzutem na lewą stronę do Rubena Vinagre, który miał wówczas sporo przestrzeni, by wejść w kolejny tego wieczoru pojedynek z rywalem. Czech od razu po przyjęciu piłki wiedział, w który sektor boiska chce futbolówkę przetransportować. Wykazał się dobrym skanowaniem przestrzeni i takim zagraniem przypomniał mi Juergena Elitima - Kolumbijczyk był kluczową postacią w ataku pozycyjnym Legii chociażby dzięki swojej umiejętności regulowania tempa i kierunku gry takimi właśnie przerzutami.
Zawodnicy Radomiaka wchodząc w pojedynki z Sevcikiem mieli ogromne problemy. W 27. minucie Legia usiłowała wydostać się spod pressingu Radomiaka grając na jeden kontakt. W taki sposób Paweł Wszołek posłał piłkę do Sevcika, który mając przeciwnika za swoimi plecami zdołał obrócić się z futbolówką jeszcze przed pierwszym kontaktem. Wachlarz zagrań w repertuarze Michala Sevcika jest imponujący.
Sevcik niektórymi swoimi zachowaniami w grze bez piłki sprawiał wrażenie, jakby wziął sobie mocno do serca odprawy indywidualne z trenerami. Prezentował on zaangażowanie i intensywność, które w tym systemie gry są kluczowe. W 41. minucie odebrał piłkę Luquinhasowi w okolicach swojego pola karnego, przebiegając wcześniej kilkadziesiąt metrów.
Po pierwszej połowie Marek Papszun zmienił debiutującego Sevcika, dając szansę gry w większym wymiarze czasowym Jakubowi Żewłakowowi.
Ciężko się do czegokolwiek przyczepić w grze Michala Sevcika. Debiutant zanotował występ prawie idealny, potwierdzając swoje wysokie umiejętności w prowadzeniu piłki, dryblingu czy ostatnim podaniu, nie zapominając o zdobytej bramce. Ten zawodnik może odgrywać kluczową rolę w starciu z przeciwnikiem, który ustawi się w niskiej obronie i zamknie możliwość gry skrzydłami. Legia od dłuższego czasu cierpiała na brak kreatywnego piłkarza szczególnie w ostatniej tercji boiska. Jeżeli Czech w kolejnych występach będzie potwierdzał taką dyspozycję to będziemy mieli z niego ogromną pociechę.
Statystyki Michala Sevcika w starciu z Radomiakiem Radom:
Strzały/celne: 1/1
Podania/celne: 14/9
Dryblingi/udane: 1/1
Pojedynki/wygrane: 6/3
Odbiory/na połowie przeciwnika: 2/1
